Wyobraź sobie instalatora, który przez ostatnie trzy lata zamontował sto kilkadziesiąt instalacji z magazynami. Część na falownikach Deye, część na Sofarach, trochę MUST-ów, ostatnio coraz więcej FoxESS-ów. Każdy klient dzwoni do niego z pytaniami, a on - żeby cokolwiek sprawdzić - loguje się do kilku różnych systemów, z kilkoma hasłami, kilkoma interfejsami i kilkoma sposobami ustawiania dokładnie tej samej rzeczy.
Albo prościej: wyobraź sobie siebie. Masz w domu falownik jednej marki, sąsiad ma inną, szwagier trzecią. Każdy z Was patrzy na inną aplikację i każdy słyszy, że „u niego się tak nie da".
Ten artykuł jest o tym, dlaczego tak to wygląda - i jak da się to spiąć w jeden system.
Skąd się bierze chaos czterech aplikacji
Każdy producent falowników buduje własny, zamknięty ekosystem: aplikację mobilną, chmurę, konto użytkownika, powiadomienia. To zrozumiałe z perspektywy producenta - ale dla użytkownika oznacza, że wiedza o jednej marce jest nieprzenośna na inną.
Różnice nie kończą się na wyglądzie aplikacji. Marki różnią się też tym, co najważniejsze dla pracy magazynu:
- inaczej nazywają tryby pracy - to, co u jednego producenta nazywa się trybem własnego zużycia, u innego jest „priorytetem baterii", a u trzeciego trzeba złożyć z dwóch osobnych ustawień,
- mają różną liczbę okien harmonogramu - czyli przedziałów czasowych, w których można zaplanować ładowanie i rozładowanie baterii,
- inaczej opisują to samo urządzenie - te same wielkości (poziom baterii, moc ładowania, tryb pracy) leżą pod innymi adresami, w innych jednostkach i z inną konwencją zapisu.
Dla właściciela jednego domu to niewygoda. Dla instalatora z flotą kilkudziesięciu czy kilkuset instalacji różnych marek - codzienny ból głowy i realny koszt: cztery procedury serwisowe, cztery szkolenia dla ekipy, cztery miejsca, w których coś może pójść inaczej niż zwykle.
Jeden protokół, pięć różnych dialektów
Zacznijmy od rzeczy, która bywa myląca: z żadnym falownikiem nie rozmawiamy przez chmurę producenta. ProfitEMS łączy się z urządzeniem lokalnie, w instalacji klienta, protokołem Modbus - przez bramkę EMS Connect wpiętą w port komunikacyjny falownika. Nie logujemy się do konta w SolisCloud ani w aplikacji FoxESS i nie potrzebujemy żadnego API producenta.
To ważne z trzech powodów: nastawy trafiają prosto do falownika (nie po drodze przez serwery producenta), system nie zależy od tego, czy chmura producenta akurat działa, a dane z Twojej instalacji nie krążą po świecie bez potrzeby.
Skoro protokół jest jeden, to skąd „cztery języki"? Bo Modbus mówi tylko, jak wysłać liczbę do urządzenia - a nie, co ta liczba znaczy. Każdy producent układa to po swojemu:
- inne adresy tych samych wielkości - poziom naładowania baterii, moc ładowania czy tryb pracy leżą pod zupełnie innymi numerami rejestrów, a u jednej marki potrafią się różnić nawet między modelami tej samej rodziny,
- inna liczba okien harmonogramu - Deye trzyma w sprzęcie sześć przedziałów czasowych, inne marki mają ich mniej lub więcej, więc ten sam plan dnia trzeba czasem „spakować" ciaśniej,
- inne konwencje zapisu - koniec doby to u Deye godzina 24:00, a u SolaX 23:59; wpisanie złej wartości nie kończy się błędem, tylko cichym odrzuceniem całego harmonogramu,
- inny adres urządzenia na magistrali - FoxESS domyślnie odpowiada pod numerem 247, większość pozostałych pod 1.
To są dokładnie te szczegóły, przez które „obsługa wielu marek" jest w praktyce trudna: nie wystarczy jeden uniwersalny sterownik, trzeba mapy rejestrów i reguł per marka, sprawdzone na żywym sprzęcie.
Dziś odczyt danych i raporty prowadzimy dla pięciu marek: Deye, MUST, FoxESS, SolaX i Sofar. Sterowanie magazynem pod ceny energii działa na Deye; dla pozostałych marek uruchamiamy je po sprawdzeniu na sprzęcie. Kolejne marki dokładamy po walidacji na prawdziwej instalacji - bo mapa rejestrów przepisana z dokumentacji potrafi się mijać z tym, co urządzenie naprawdę robi.
Dlaczego nie wystarczy postawić na jedną „najlepszą" markę
Najprostsza odpowiedź na chaos brzmiałaby: montujmy wszystko na jednej marce i po sprawie. W praktyce to nie działa, z trzech powodów.
Po pierwsze, rynek już jest podzielony. W Polsce pracują dziesiątki tysięcy instalacji z falownikami różnych producentów - tych domów nikt nie będzie przezbrajał tylko po to, żeby zmieścić się w jednej aplikacji. System zarządzania energią, który obsługuje tylko jedną markę, z góry skreśla większość istniejących instalacji.
Po drugie, dostępność i ceny falowników zmieniają się z sezonu na sezon. Instalator, który umie pracować tylko z jedną marką, jest zakładnikiem jej cennika i terminów dostaw.
Po trzecie, różne projekty mają różne potrzeby. Czasem wygrywa elastyczność sterowania, czasem cena, czasem konkretna moc albo dostępny serwis w okolicy. Dobry dobór sprzętu to dobór pod klienta - a nie pod ograniczenia oprogramowania, które ma nim sterować.
Dlatego od początku budowaliśmy ProfitEMS jako system wielomarkowy. To trudniejsza droga - każdy nowy producent to osobna integracja do utrzymania - ale tylko ona ma sens na rynku, który wygląda tak, jak wygląda.
Jak ProfitEMS spina to w jeden system
Nasze podejście opiera się na prostym rozdzieleniu ról: strategia jest jedna, tłumaczenie - osobne dla każdej marki.
Na górze działa wspólna logika decyzyjna. Codziennie wieczorem system układa plan pracy magazynu na następną dobę: na podstawie godzinowych cen energii (RCE), prognozy produkcji z fotowoltaiki i wyuczonego profilu zużycia domu. W ciągu dnia plan jest na bieżąco korygowany - gdy przyjdą chmury, gdy ceny zachowają się inaczej niż zwykle, gdy dom nagle zużywa więcej. Jak dokładnie wygląda ta strategia, opisaliśmy w artykule o zarabianiu na cenach godzinowych.
Niżej pracuje warstwa „tłumaczy": dla każdej marki osobny sterownik, który przekłada wspólny plan na język danego producenta. Plan zostaje na serwerze, a falownik co 5 minut dostaje z niego bieżącą nastawę:
- u Deye zapisujemy ją w oknach czasowych falownika (tryb pracy, moc, minimalny poziom naładowania),
- u marek bez takiej tabeli sterowanie polega na przełączaniu trybu pracy falownika.
Zawsze łączymy się lokalnie, przez port komunikacyjny falownika - to interfejs przewidziany przez producenta, a nie obejście.
Uczciwie o stanie na dziś: sterowanie pod ceny energii działa na Deye. Dla MUST, FoxESS, SolaX i Sofar sterowniki są napisane, ale włączamy je dopiero po sprawdzeniu na żywym sprzęcie - do tego czasu te marki mają u nas odczyt danych i raporty.
Co to zmienia dla właściciela domu
- Jeden panel zamiast aplikacji producenta. Widzisz produkcję, zużycie, stan baterii i decyzje systemu w jednym miejscu - opisane po polsku, a nie kodami trybów.
- Aplikacja producenta dalej działa. Niczego Ci nie zabieramy ani nie blokujemy - ProfitEMS działa obok; tam, gdzie sterowanie jest uruchomione, przejmuje planowanie pracy magazynu.
- Nie wymieniasz sprzętu. EMS dopinamy do falownika, który już masz - bez kosztownej wymiany urządzeń, które działają.
- Te same raporty, ta sama logika. Jeśli kiedyś dołożysz drugą instalację na innej marce (dom rodziców, firma), wszystko zobaczysz w tym samym systemie.
Co to zmienia dla instalatora
- Jedna platforma do całej floty. Instalacja na Deye obok instalacji na FoxESS, w jednym widoku, z jednym loginem.
- Jeden proces zamiast czterech. Uruchomienie, serwis i diagnostyka wyglądają tak samo niezależnie od marki - ekipa uczy się jednego systemu, nie czterech.
- Koniec vendor lock-inu. Markę falownika dobierasz pod projekt i budżet klienta, a nie pod to, w której aplikacji ekipa czuje się najpewniej.
- Sterowanie sprawdzaj per marka. Wymóg programu PME to sterowanie ładowaniem i rozładowaniem magazynu, a nie sam odczyt. Sterowanie magazynem pod ceny energii: Deye; dla pozostałych marek uruchamiamy je po sprawdzeniu na sprzęcie. Szczegóły w artykule o dotacji PME.
Częste pytania
Czy aplikacja producenta przestanie działać?
Nie. Aplikacja i chmura producenta działają dalej - możesz z nich korzystać równolegle. ProfitEMS nie odcina Cię od ekosystemu marki.
Czy muszę wymieniać falownik albo magazyn?
Nie, jeśli masz jedną z obsługiwanych marek: Deye, MUST, FoxESS, SolaX lub Sofar (sterowanie pod ceny energii dziś na Deye, na pozostałych odczyt i raporty). Cały sens podejścia multi-brand polega na tym, że system dostosowuje się do Twojego sprzętu - nie odwrotnie.
Mam falownik innej marki - co teraz?
Napisz do nas przez stronę kontaktu. Lista obsługiwanych marek rośnie, a kolejność wyznaczają realne zgłoszenia od klientów i instalatorów - Twoje zapytanie ma znaczenie.
Podsumowanie
Rynek falowników jeszcze długo będzie podzielony między kilku producentów, z których każdy ma własny ekosystem. Można z tym walczyć, montując wszystko na jednej marce - albo można nad tym przejść do porządku dziennego i mieć wszystkie w jednym miejscu.
ProfitEMS wybrał tę drugą drogę: jedna strategia zarabiania na energii, pięciu „tłumaczy" - Deye, MUST, FoxESS, SolaX i Sofar - i jeden panel dla właściciela domu oraz instalatora. Dziś sterowanie działa na Deye, a pozostałe marki mają odczyt i raporty; kolejne włączamy po sprawdzeniu na sprzęcie. Bo magazyn energii ma pracować z głową niezależnie od tego, jakie logo nosi falownik obok niego.